Firma i kredyt konsolidacyjny

Gdy wiele lat temu postanowiliśmy we trójkę otworzyć firmę, od początku wiedzieliśmy, że bez porządnego zastrzyku finansowego na start, nie damy rady ruszyć z naszym pomysłem. Jedynym wyjściem było wzięcie kredytu na rozpoczęcie działalności. To była odważna decyzja, choć nie była to pierwsza pożyczka z jaką mieliśmy do czynienia – w czasach studenckich wszyscy mieliśmy kredyty studenckie. Tak rozpoczęliśmy funkcjonowanie naszej firmy, i od tej pory co jakiś czas kredyty ratowały nas z niejednej opresji a czasem jedynie pomagały i tak dobrze funkcjonującemu biznesowi.

Kredyt zaciągnięty na początku naszej działalności pozwolił rozkręcić interes tak, jak sobie to wymarzyliśmy. Wszystkie pieniądze z pożyczki przeznaczyliśmy na zakup surowców, reklamę oraz trochę sprzętu. Zaraz potem okazało się, że nasze dwa samochody zakupione z pieniędzy podarowanych przez rodzinę nie wystarczają, więc wzięliśmy trzy duże, nowe samochody w leasing. Inna nazwa, ale to też kredyt. Z biegiem lat sytuacja na rynku zmieniła się, pojawiła się konkurencja, klienci to pojawiali się, to odchodzili do bliźniaczych firm – takie prawa rynku. Jednak, ponieważ to, co robiliśmy było naszą pasają a także – w dobrych czasach – całkiem dochodowym zajęciem, nigdy nie przyszło nam na myśl aby zamknąć nasz interes. Po kilku latach od rozpoczęcia działalności musieliśmy zdecydować się na kolejny kredyt. Był to kredyt obrotowy. Niedługo potem musieliśmy jeszcze zwrócić się do banku o kredyt odnawialny. Mimo że zaciągnęliśmy cztery kredyty, cztery poważne kredyty, w ciągu sześciu lat działalności, płynność finansowa została zachowana a spłacanie rat nie stanowiło żadnego problemu. Firma kwitła, a my z czasem staliśmy się głowami dobrze sytuowanych rodzin. Wszyscy trzej wraz z żonami zaciągnęliśmy kredyty hipoteczne i wybudowaliśmy domy. Kilka tłustych lat pozwoliło nam wyrównać rachunki z bankami i pracować z czystym kontem – bez pożyczek.

Niestety po jakimś czasie sytuacja znów się zmieniła, zmuszeni zostaliśmy zacisnąć pasa a w rezultacie znów ratować się kredytem. W pewnym momencie było tak krucho, że powzięte kredyty zaczęły się spiętrzać. Rata goniła ratę, a kontrahenci i pracownicy przecież też czekali na zapłatę w terminie. Sytuacja była naprawdę podbramkowa, ale z pomocą przyszedł bank proponując kredyt konsolidacyjny – połączyliśmy wszystkie pogrążające nas kredyty w jeden, i to pozwoliło na spłacanie, już jednej tylko raty, zapłacenie kontrahentom, a także na wypłaty dla pracowników i dla nas. Długo jednak wahaliśmy się czy skorzystać z konsolidacji, bo to w sumie dodatkowe koszty: http://kredytypozyczki.zgora.pl/czy-oplaca-sie-wziac-kredyt-konsolidacyjny/.

Zdarza się, że kredyty rujnują przyjaźnie lub, brane przez wspólników w biznesie, wbrew oczekiwaniom, nie ratują mizernej sytuacji firmy. Na szczęście nie w naszej sytuacji. Firma działa prężnie, rozwija się, a fakt, że na pewno jeszcze nie raz będziemy musieli wspomagać się kredytami bankowymi w ogóle nas nie zniechęca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *